21
lut
10

Medal of Honor – poradzi sobie?

Prosta sprawa – ta gra albo podbije miliony, albo będzie głośnym upadkiem słonia z 31. piętra. Dlaczego?

Medal of Honor to seria długa, zasłużona dla historii gier tak jak Eddie Edwards Adam Małysz dla skoków narciarskich. Porównanie bardzo celne, bo zarówno Małysz jak i nowa część serii MoH muszą być zajebiste, a jeżeli nie – podniesie się wielki raban o to. Osobiście bardzo czekam na tą grę, nawet równie bardzo co na nowego Splinter Cella. Przestudiujmy kilka ciekawych okoliczności.

Premiera Call of Duty 7 vel. NiktONiejNicNieWie.
Scenariusz 1: CoD7 ma rzekomo przedstawiać wydarzenia podczas wojny w Wietnamie. Od czasów Battlefield: Vietnam nie było żadnej gry, która w jakiś rozsądny sposób (a do tego fajny zrobiony) przedstawiała gwałty na młodych Wietnamkach walki w tamtych rejonach. Gra na pewno znajdzie grono wielu osób, które bardzo chętnie zagrają w tego typu produkcję. Ale za grę odpowiada Treyarch. W mojej opinii CoD5 wyszedł im bardzo dobrze, ale wiele ludzi nie podzieliło mojej opinii, wyraźnie żądając czegoś w stylu pierwszego Modern Warfare. Ale załóżmy, że CoD7 zostaje totalnie spieprzony przez zmiennika Infinity Ward. Oczywistym porównaniem do tej gry będzie Medal of Honor. Jako, że nowy Call of Duty będzie beznadziejny, w świetle tego Medal of Honor wyda się świetną grą! Pamiętajcie – zawsze chodzić do baru z pryszczatym kolegą/koleżanką!
Scenariusz2: CoD 7 jednak jakimś cudem okazuje się spadkobiercą Modern Warfare. Jest świetną grą, szybką, dynamiczną, i w ogóle do przodu. A Medal of Honor jest po prostu dobrą grą. No i co? Oczywiście, obie gry zostają porównywane do siebie – w takim pojedynku nowy MoH nie ma żadnych szans. Wielka szkoda, że mimo wszystko – obie gry są bardzo różne, ale ludzie i tak będą je porównywać do siebie nawzajem.
Moim zdaniem: Scenariusz nr 2 jest bardziej prawdopodobny

Sytuacja gier multiplayer na rynku
Scenariusz1: Medal of Honor oferuje całkiem niezły, szybki, ale TAKTYCZNY multiplayer. Dużo trybów, kooperacja to coś bez czego nie da się wygrać. Rodzą się klany, nowe grupy, sposoby gry. Możliwe? Tak, i gdybym był na miejscu DICE tak właśnie bym zrobił. Na rynku w tej chwili mielibyśmy 3 różne rodzaje shooterów sieciowych – Modern Warfare 2 ze swoim szybkim, efektowym stylem pt. BiegamPoCalejPlanszyZWyrzutniąGranatów, Bad Company 2 z taktycznym, ale mimo wszystko rozgrywką, w którym można biegać samemu. Zostaje Medal of Honor. I właśnie tu widziałbym miejsce dla połączenia tych obu – mniejsze plansze, ale oderwanie od grupy powoduje, że raczej nie przeżyjemy zbyt długo. Coś w stylu MAGa. DICE nie takie cuda potrafi. No i co? Multiplayer jest fajny, każda z trzech gier ma swoich zwolenników, everybody pomarańcze.
Scenariusz2: DICE kopiuje elementy z każdej znanej gry sieciowej, przez co powstaje nijaka papka. Coś w stylu strzelanin z Gears of War 2 – wolno, ślamazarnie, chociaż mamy małe mapy. Albo od drugiej strony – szybko, ogromne plansze, na których dotarcie zajmuje sporo czasu. A quad na drużynę jest jeden. Pamiętacie multiplayer z CoD5? Nie? Ja też nie, bo nic nowego nie wnosił do kanonu gier sieciowych. Medal of Honor mógłby pokazać drużynową grę z innej perspektywy. Do dyspozycji mają najbardziej utalentowanych twórców z DICE, więc czemu nie?
Moim zdaniem: Oba scenariusze są podobnie prawdopodobne (z lekkim wskazaniem na 2).

Singleplayer
Scenariusz1: Electronic Arts wraca do korzeni. Tworzą coś w stylu fabuły z Allied Assault i dodatków: Spearhead i Breakthrough. Udział w prawdziwych wojnach, powiązując to z ciekawą fabułą political fiction? Bardzo chętnie bym to widział. Może jakieś retrospekcje jak powrót myślami do Wojny w Zatoce Perskiej? Możliwości są ogromne, historia lat ostatnich pozwala na wiele nawiązań do Bliskiego Wschodu.
Scenariusz2: EA próbuje być fajne niczym Activision i robią całkowicie zmyśloną fabułę, pełną nieudolnych zwrotów akcji, a pod koniec gry nawet nie wiemy po co zabijam kolejnych przeciwników. Gra kończy się po 3-8 godzinach.
Moim zdaniem: zdecydowanie wersja numer 2.

Promocja gry
Scenariusz 1: Tu będzie trudno przebić Modern Warfare 2. Może po prostu robić swoje? No oczywiście, reklamy w czasopismach, serwisach internetowych będą. Ale po prostu zdać się na jakość własnego produktu. Żadnych reklam za 5 milionów dolarów, bilboardów wielkości stadionu olimpijskiego, nic z tych rzeczy.
Scenariusz2: Na konferencji prasowej zjawia się tajemniczy brodacz z okładki, a EA zapowiada reality show z jego udziałem. Wait… nie, to głupi pomysł.
Moim zdaniem: Zapomnijcie o drugiej wersji.

Przyjęcie gry przez media
Scenariusz1: Wszelkie czasopisma, serwisy internetowe pisz zapowiedzi gry, publikują trailery, newsy. Jednak nie w sposób entuzjastyczny, mający wskazywać, że ta gra chce zmienić historię XXI wieku w jakikolwiek sposób. Bez większego hypu, gra wychodzi i jest oceniana dobrze – na 8+. Sławek Serafin narzeka na dedykowane serwery.
Scenariusz2: Rodzi się niesamowity szum – wszystko wokoło mówi nam, że wielka seria gier wojennych powraca. Trailery – każdy z nich opatrzony komentarzem, rozszyfrowaniem największych ekspertów z polygamii. Kilka dni przez premierą, wszelkiego rodzaju gameplaye są usuwane z YouTube. Każdy nerwowo obserwuje wskaźnik metacritics. W końcu wszystkie większe media opublikowały werdykt – tylko 8+. Sławek Serafin narzeka na dedykowane serwery.
Moim zdaniem: Oba równie prawdopodobne.

Ludzie
Scenariusz1: Gra staje się hitem dziesięciolecia. Ludzie szaleją na jej punkcie. Multiplayer wypada świetnie, brodacz jest idolem milionów. Ludzie chcą więcej. Dostają DLC, mapy, ale żadnego dodatku w stylu Allied Assault i Breakthrough+Spearhead. Weterani narzekają, ale mimo wszystko grają. Nowicjusze są wniebowzięci. Świetna, dynamiczna gra, ze świetną fabułą.
Scenariusz2: Gra jest totalną klapą. Wszyscy oczekują od niej cudów na kiju, a dostają słabą, toporną strzelankę, niczym od City Interactive i ich produkcji z segmentu „Premium”. Gra znajduje pewnych zwolenników, ale na forach dyskusyjnych wyzywa się ich od masochistów, młodych bachorów, którzy nie grali w poprzednie części, więc prawa głosu nie mają.
Scenariusz3(bonus): Właśnie czynnik ludzki z pewnością zadecyduje o tym, czy gra będzie średniakiem czy nie. Dziś trudno ocenić, czego ludzi od tego tytułu oczekują. Pokazano zaledwie jeden trailer i jedną galerię (która posiada screeny z trailera). Ale załóżmy, że gra zostaje ciepło przyjęta przez weteranów, którzy chętnie widzą wejście serii w nową generację. Grają po sieci, tworzą klany, są szczęśliwi. Podobnie jak całkowici nowicjusze w serii. Widzą zgrabny tutorial, zachęceni brodaczem na okładce, chcąc więcej, sięgają po starsze gry z serii. Bez szaleństw, ale o grze nie zapomnimy długo.

Wydawałoby się, że ostatni scenariusz jest najmniej prawdopodobny. I taki jest. Wskrzeszenie serii Medal of Honor może być albo bardzo sukcesywne, albo stać się największą klapą tego wieku. Tak czy siak, o tej grze musi być głośno. Nie będzie stanu pośredniego.

Ja? Bardzo liczę na nową cześć serii. W ostatnim okresie przedświątecznym widzieliśmy bitwę 3 gigantów gier wyścigowych – DiRT2, NFS Shifta i Forzy 3. Pomimo, że nie sposób było uniknąć porównań, wszystkie gry to zupełnie różne kategorie. I fajnie było patrzeć, jak jedna oferuje inne podejście do wciskania pedału gazu. Teraz, równie fajnie będzie patrzeć, jak 3 różne gry będą pokazywać jak się wciska spust.


0 Odpowiedzi do “Medal of Honor – poradzi sobie?”



  1. Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Kalendarz wpisów

Luty 2010
P W Ś C P S N
« sty   mar »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728

Kontakt z nami

Mail: grasiceblog@gmail.com

Twitter – Zarajev


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.